Zaznacz stronę

Uczenie się dbania zarówno o siebie, jak i o innych

Niech każdy ma na oku nie tylko swoje własne sprawy, ale też i drugich! (Filipian 2:4 BT)

Gdy miałem 35 lat poczułem się jak pusty garnek z wypalonymi dziurami. Czułem się wykorzystany, zużyty, wypalony, wzgardzony, odrzucony.  Myślałem, że nie mam nic wartościowego, czym mógłbym się podzielić z innymi. Czułem się tak, jakbym zjeżdżał na bocznicę, aby utknąć wśród starych, wysłużonych, zardzewiałych i zniszczonych wagonów.

Jedną z przyczyn ku temu była moja dysfunkcja, z której nie zdawałem sobie wtedy sprawy. W tym czasie byłem nastawiony na to, aby pomagać, dawać i inwestować w innych, ale sam nie prosiłem o pomoc, nie mówiłem o tym, czego potrzebuję i nie eksponowałem się na to, aby ludzie mogli we mnie zainwestować. W rzeczywistości nie chciałem niczego przyjmować, nie szukałem pomocy, a jeśli już jej w czymś potrzebowałem, to byłem zbyt dumny, aby o nią poprosić. W wyniku tego wyjałowiłem się, czułem, że nic wartościowego nie mam już do dania, zacząłem się wypalać zawodowo. Miałem coraz mocniejsze przekonanie, że aby nadal móc dawać i pomagać, muszę zacząć coś przyjmować do swojego życia.

(więcej…)

Zrób to, co możesz, resztę pozostaw Bogu

Rodzice, którzy się zderzyli z beznadziejną sytuacją

Księga Wyjścia (W 2:1-10) opisuje rodziców, którzy bardzo kochali swoje dziecko, jednak znaleźli się w sytuacji bez wyjścia. Faraon nakazał uśmiercać wszystkie niemowlęta płci męskiej. Więc po urodzeniu się chłopca, powinien natychmiast zostać zabity.

Rodzice ukryli dziecię, jednak po trzech miesiącach nie byli w stanie ukrywać go dłużej. Musieli wykonać jakiś ruch. Historia ta zaczyna się w beznadziejny sposób. Sam jestem ojcem trójki dzieci. Mam dwóch synów i córkę. Dopóki nie miałem żony i dzieci, dopóty nie dostrzegałem w Biblii głębi opisanych w niej wątków rodzinnych. Na pierwsze dziecko czekaliśmy z żoną trzy lata i w końcu urodził nam się syn. Był wymodlonym i wyczekiwanym dzieckiem. Zastanawiam się, co by się ze mną działo, gdybym był na miejscu tamtego Hebrajczyka? Co bym zrobił, gdybym musiał oddać swoje dziecko na stracenie, bo tak nakazuje prawo państwa, w którym przyszło mi żyć i nic nie da się z tym zrobić? Co bym zrobił, gdybym był niewolnikiem i nie miał się gdzie odwołać? Gdyby mój syn był skazany na śmierć z powodu przynależności etnicznej i płci. Gdybym musiał wydać go na śmierć, albo własnoręcznie odebrać mu życie. To była zupełnie beznadziejna sytuacja.

(więcej…)

Współczucie i empatia

Jeżeli ktoś nie dostaje do pokładanych w nim nadziei, nie do końca wypełnia swoje obowiązki, zawala sprawy i nie dotrzymuje terminów – jeżeli z kimś mamy problem, najprościej jest ocenić, oszacować jego wartość jako pracownika, członka kościoła, lidera, pastora, przyjaciela, kolegi, skrytykować, osądzić i w ostateczności pozbyć się „nieefektywnego” z naszego życia, wspólnoty i firmy… Dzieje się to nawet we wspólnotach chrześcijańskich.

Jakże wspaniale byłoby włączyć w rozwiązanie trudnej sprawy i konfliktu personalnego empatię i współczucie. Dowiedzieć się dlaczego tak się dzieje? Co jest przyczyną takiego zachowania? Jakie czynniki czasem zewnętrzne lub wewnętrzne przeszkadzają temu człowiekowi należycie działać? Może prywatne sprawy, choroba w rodzinie i cokolwiek innego nie pozwala skupić się mu na pracy i obowiązkach?

(więcej…)

Przepis na udane małżeństwo

Czy wiesz jaka jest recepta na udane małżeństwo?

Jestem w związku małżeńskim od 35 lat. Wyszłam za mąż, gdy miałam 19 lat. Byłam młoda, niedoświadczona życiowo, nie miałam pojęcia jak budować taki związek.

Mój mąż kochał mnie i szanował, niemniej jednak pierwsze pięć lat naszego związku było bardzo trudne. Zmagaliśmy się i raniliśmy nawzajem. W końcu uświadomiłam sobie, że dobre małżeństwo wymaga:

• chęci osobistego rozwoju,
• dojrzałego i świadomego budowania związku,
• świadomości składników, które są potrzebne do budowania małżeństwa.

Dobre i udane małżeństwo to wykwintne danie. Trzeba mądrości, poznania i biegłości, aby je przygotować. Wymaga znajomości tajników kuchni, przepisu i wiedzy, jak przyrządzić zgodnie z nim posiłek, a także czasu.

(więcej…)

Błagałam Boga, aby coś się w moim życiu zmieniło

Ostatnio postanowiłem przeprowadzić wywiad z moją znajomą, Agnieszką Kurczewską, która doświadczyła ciekawego zwrotu w życiu, w wyniku, jak wierzy, pewnej szczególnej modlitwy do Boga.

Andrzej Mytych: Historia Twojej modlitwy jest dla mnie niezwykle interesująca, postanowiłem więc ją spisać. Opowiedz mi o niej.

(więcej…)

O czasach, w których małżonka myli się z telewizorem

Wczoraj spotkałem się ze swoim znajomym z młodości. Zaczęliśmy od zwyczajowego:

– Co u ciebie słychać?

Rozmowa zeszła na małżeństwo. Nagle z powierzchownej wymiany zdań, zaczęliśmy rozmawiać na bardzo osobistym poziomie. W pewnym momencie powiedział:

– Za rok będziemy z żoną obchodzić 25-lecie naszego małżeństwa. Przez pierwsze lata byłem złym mężem. Nie byłem odpowiedzialny. Nie szanowałem żony. Byłem dla niej przykry. Byłem skupiony na sobie. Rzadko zaspakajałem jej potrzeby. Ona przy mnie dojrzewała przez te lata jako kobieta, ale ja nie byłem dla niej dobrym oparciem. Nie tworzyłem domu, który byłby dla niej odpowiednim środowiskiem dla jej rozwoju, jako kobiety, żony i matki.

Dopiero z czasem to zrozumiałem i zacząłem pracować nad sobą. Szkoda, że było to w momencie, kiedy nasze małżeństwo zawisło na włosku. Ale udało nam się przezwyciężyć nasze problemy i dzisiaj jesteśmy szczęśliwym małżeństwem. Ostatnie lata są naszymi najlepszymi.

– W dzisiejszych czasach – powiedziałem – wielkim osiągnięciem jest, gdy człowiek utrzyma rodzinę. Nie tak wiele w życiu osiągnąłem, ale mam żonę i trójkę dzieci, w miarę szczęśliwą rodzinę. Dla wielu ludzi w moim wieku to tylko marzenie. Chcieliby to mieć. Tak dużo rodzin się rozpadło, tyle w tej chwili się rozpada…

– To prawda. Sam ostatnio obserwowałem cztery pary znajomych, które się rozwodziły. Ale to wszystko dlatego, że dzisiaj małżonka traktuje się jak telewizor.

– Jak telewizor? – powtórzyłem za nim, myśląc że się przesłyszałem.

– Tak, jak telewizor – potwierdził. – Pamiętasz jak to było kiedyś z telewizorami w naszym dzieciństwie? Gdy się psuły, to się je naprawiało. A dzisiaj? Gdy teraz psuje się telewizor, to się go złomuje i idzie kupić nowy. W taki sposób wielu ludzi podchodzi do małżeństwa – gdy coś się psuje, to zamiast zająć się jego naprawą, kończą je i rozglądają się za kimś nowym, za nowym związkiem.

Ostatnio rozmawiałem z mężczyzną, który po roku małżeństwa rozwodzi się. Po roku? Co takiego mogło wydarzyć się podczas pierwszego roku związku małżeńskiego? Gdy zapytałem go o powód, zasypał mnie listą śmiesznych wymówek. Byłem naprawdę zdumiony. Tam nie było nawet zdrady, nie zostali przez życie wypróbowani w okrutny sposób, nie zderzyli się z chorobą, nie było żadnego nałogu, po prostu stwierdzili, że nadszedł czas na zmianę modelu (tj. małżonka), bo ten, którego posiadali nie odpowiadał im. Tak jakby małżonek był telewizorem, który można wyzłomować i zastąpić drugim.

Dwie istotne myśli

Słuchając swojego znajomego, zwróciłem uwagę na dwa ważne spostrzeżenia odnośnie małżeństwa.   

  1. Gdy małżeństwo zaczyna się psuć, to nie znaczy, że należy je zakończyć, wręcz przeciwnie – to jest czas, kiedy należy pracować, aby je naprawić, zaczynając od siebie.
  1. Twój małżonek to nie telewizor. Jeśli nie spełnia Twoich oczekiwań, to nie znaczy, że powinieneś go wyzłomować i szukać nowego modelu.

Małżeństwo i rodzina powinny być dla nas wartościami. Nasi najbliżsi to nie tanie sprzęty RTV, które można wyrzucić z naszego życia i zastąpić nowymi. Oni są naszym skarbem, o który powinniśmy się troszczyć.

Zapamiętaj

Nie myl swojego małżonka z telewizorem. Gdy małżeństwo zaczyna się psuć, to nie jest czas, aby je zakończyć, ale aby nad nim pracować i naprawić je, zaczynając pracę od siebie.

Zastanów się

  • Czy wasz związek małżeński się psuje? Czy macie jakieś kłopoty?
  • Czy rozważasz rozstanie ze swoim partnerem, aby spróbować jeszcze raz od czystej karty?
  • Czy w związku z innym człowiekiem byłoby ci lepiej?
  • Jeśli macie jakieś problemy, to czy rozważałeś kiedyś pracę nad ich rozwiązaniem? Co mogłoby być zrobione, aby te problemy były rozwiązane?

Photo credit: Wikimedia Commons