Podróżując samochodem z Jeleniej Góry do Karpacza w miejscowości Mysłakowice po lewej stronie za stacją paliw Orlen widoczny jest piękny drewniany dom w stylu tyrolskim, w którym znajduje się restauracja. Wjeżdżając na teren posesji przed budynkiem znajduje się pomnik małżeństwa z tablicą pamiątkową w języku polskim i niemieckim, na której jest napisane:
Miejsce pamięci Tyrolczyków, którzy w 1837 roku z powodu religijnych zostali zmuszeni opuścić swoją ojczyznę i spoczęli w ziemi śląskiej koło Mysłakowic.
Andrzej Mytych: Mam dzisiaj przyjemność rozmawiać z Wojciechem Włochem. Jest on pastorem Kościoła Jezusa Chrystusa i przewodniczącym kolegium Kościoła Bożego w Polsce. Chciałbym wykorzystać tą możliwość i porozmawiać o przywództwie. Masz już ponad dwudziestoletnie doświadczenie w przywództwie, szczególnie w kościele. Powiedz mi, czym według Ciebie jest przywództwo i jaka jest jego rola w kościele?
Wojciech Włoch: Dla mnie jest tym, o czym mówi to słowo, przywództwo oznacza przewodzić. Ktoś, kto jest przywódcą wie dokąd idzie i wie dokąd chce poprowadzić ludzi. (więcej…)
Przez ponad cztery lata mieszkałem wraz z żoną na Ukrainie, a potem na Białorusi. Najpierw przez piętnaście miesięcy uczyliśmy się na Ukrainie, głównie w Dniepropietrowsku. Uczestniczyliśmy tam w życiu kościoła, który miał ponad 1500 członków. Później, przez trzy lata pracowałem na Białorusi, między innymi w kościołach, które miały pomiędzy 1000 a 3500 tysiąca członków. Kościoły te zrobiły na mnie ogromne wrażenie.
Gdy wróciłem do kraju, zdziwiły mnie wypowiedzi niektórych polskich liderów, którzy z wyraźną pogardą wypowiadali się o większych kościołach. Zawsze gdy słyszałem tego typu wypowiedzi, pojawiały się w mojej głowie dwa pytania: Czy kiedykolwiek uczestniczyłeś w życiu dużego kościoła? I czy uważasz, że „dobry” kościół to mały kościół, a duży to „zły”?
Osobiście myślę, że z kilku powodów przedstawionych poniżej każdy kraj potrzebuje pewnej liczby dużych kościołów.
Jak świat światem, a kościół kościołem przetacza się dyskusja na temat właściwej, poprawnej, tej jedynej świętej muzyki Pana Boga. Ludzie marnują całe życie, aby udowodnić, że Ojciec w Niebie lubuje się w jasno określonym stylu muzycznym i każdy inny jest diabelski i światowy w najlepszym wypadku ludzki, nie Boży, cielesny.
Czy rzeczywiście w niebie jest grany tylko jedyny prawdziwy gospel, a może blues (muzyka czarnych niewolników) czy może chorały gregoriańskie, a może birt pop?